W gronie libertarian od dekad toczy się debata, która – choć intelektualnie stymulująca – jest w gruncie rzeczy bezproduktywna i oparta na błędnym założeniu. Spór o to, czy fundamentem wolności jest deontologia (etyka niezbywalnych praw), czy konsekwencjalizm (etyka skutków), jest na dobrą sprawę jałowy, gdyż opiera się na sztucznej dychotomii. W rzeczywistości sprowadza się on bowiem do rozstrzygania, co jest ważniejsze: działanie „2 + 2”, czy jego wynik, czyli „4”.