Zmiany kulturowe zachodziły w społeczeństwie od zawsze, wzbudzając przy tym kontrowersje, ale też będąc naturalnym następstwem biegu wydarzeń. Obecnie również obserwujemy tego typu zjawiska, jednakże ich kontrowersyjność nie wynika z samego faktu zachodzenia zmian, lecz agresywnej i bogatej w wiele sprzeczności ekspansji „rewolucyjnych” poglądów, forsowanych przez lewicę.
Temat państwowego systemu zdrowia w Polsce powraca jak mantra – wszyscy dostrzegamy, że „działa” tragicznie. Coraz częściej powtarzamy, że należy go zreformować lub całkowicie zmienić. Za rozsądne rozwiązanie podajemy całkowitą prywatyzację rynku zdrowotnego, lecz wizja likwidacji opieki państwowej, mimo całkowitej jej niewydolności, u wielu wzbudza strach i maluje obraz umierających ludzi na ulicy. To też skutecznie zniechęca polityków do podjęcia jakichkolwiek decyzji. Do problemu zatem podchodzi się wyłącznie emocjonalnie, a tam, gdzie pojawiają się emocje, tam znika racjonalność.
Poziom współczesnej polityki – określając krótko – jest prymitywny i może poza samymi politykami i ich zagorzałymi zwolennikami, większość zdaje sobie z tego sprawę. Politycy bowiem zwykli nazywać siebie elitą, do tego intelektualną, a ich wyborcy, niezależnie od darzonej sympatią strony, aspirować do miana oświeconych i o jedynych, słusznych poglądach. W istocie jednak pycha, arogancja i brak pokory świadczą jedynie o niższości moralnej i kulturowej. Ludzie, którzy w samozadowoleniu czują się elitą intelektualną, nie tylko nią nie są i nigdy takiej nie zbudują, ale też nie stworzą zdrowego społeczeństwa. Przyczyną tegoż jest brak zrozumienia fundamentalnych faktów o ludzkiej naturze i przyrodzie – zagadnień, które nomen omen rozumieją filozofowie i naukowcy.
Lewicowcy często podkreślają, że faszyzm jest skrajnym prawicowym ruchem politycznym, prawicowcy zaś odpierają atak, przypominając, że Adolf Hitler był narodowym socjalistą, a na samej lewicy wyrosła równie zbrodnicza ideologia – komunizm. Oczywiście z tego bezsensownego „dyskursu” nie wynika nic poza tym, że obydwie strony okopują się na swoich pozycjach i nakręcają spiralę nienawiści.
Większość z nas dostrzega globalne problemy, z którymi boryka się ludzkość. Bezrobocie, korupcja, terroryzm, konflikty zbrojne, migracja, efekt cieplarniany czy analfabetyzm to tylko niektóre z przykładów. Większość z nas, wskazuje także metody walki z tymi zjawiskami, głównie opierając się na propozycjach polityków. Wiemy, że przeznaczane są na to ogromne środki finansowe, ale jednocześnie nie zauważamy, by problemy malały lub znikały.
Bez matematyki nie liczylibyśmy, a tym samym nie zaplanowalibyśmy budżetu domowego, nie wymierzylibyśmy odległości między domem a sklepem, nie określilibyśmy czasu przebycia tej drogi, nie oszacowalibyśmy ile towarów zmieści się do koszyka, ani nie zapłacilibyśmy za zakupy, ani nie schowalibyśmy ich do lodówki i szafy, bo nie wiedzielibyśmy, jak cokolwiek skonstruować. Tak naprawdę, to nigdzie byśmy nie wyszli, bo żadne budynki by nie istniały. Po prostu nie funkcjonowalibyśmy jako istoty inteligentne.
Wszyscy kierujemy się w życiu prawdą – wartością, dzięki której odróżniamy to co jest rzeczywiste, od tego co jest fałszywe. Wszyscy też jesteśmy zgodni, że każdy ma prawo do własnego zdania i tolerujemy odmienne opinie. Nie zauważamy jednak, że między tymi dwoma postawami zachodzi kuriozum: mimo, że wszyscy kierujemy się prawdą, ale mamy różne opinie na temat rzeczywistości, to nie możemy jednocześnie wszyscy mieć racji, a więc w istocie wielu z nas żyje w kłamstwie!
Kontrast
Rozmiar tekstu